
Jesteśmy po meczach eliminacyjnych do piłkarskich Mistrzostw Świata w Brazylii. W piątek tragedia, przegrany kluczowy mecz z Ukrainą. Tych punktów, może w końcowym rozliczeniu zabraknąć.
We wtorek na plus z San Marino ale tylko w bramkach. Prawdopodobnie, eliminacje posłużą nam na budowę nowej drużyny na Mistrzostwa Europy w 2016 roku.
W niedzielę zakończyły się sporty zimowe, nasi mistrzowie odebrali zasłużone nagrody i kryształowe kule. Kowalczyk, Stoch i spółka oraz biatlonistki i łyżwiarze szybcy, dali nam tyle radości w czasie tej długiej zimy.
Wszyscy oni walczyli i walczą o punkty, które nadają sens rywalizacji sportowej. Punkty sprawiają, że trzeba ciułać i zawsze być w formie, żeby być na szczycie.
Jesteśmy po czwartej kolejce Ligi Mistrzów Baszka Méster i mamy nowego lidera – Janusza Szymkowiak ze Sportingu Leźno, który na prowadzeniu zluzował Zbyszka Piastowskiego, także Sporting Leźno. W czołówce także są: Meyer Tadeusz, Malz Mirosław i Hinc Helena. Natomiast w klasyfikacji drużynowej Piast Sopot o 0,5 punkta wyprzedza Sporting Leźno. Rozegrano 4 kolejki, każda drużyna liczy 4 zawodników, a różnica minimalna – można powiedzieć o włos. Teraz właśnie widać, jak małe punkty sprawiają, że rywalizacja jest wyrównana, a wyniki nie do przewidzenia. W przypadku obu drużyn mogło zadecydować, że zawodnik nie zagrał np. Zolo, nie dał kontry i to powoduje, że Piast na razie jest górą. Następne drużyny gonią, liderów: Mirachowo, Bazuny Żukowo, Wicko i Zamek Gniew.
Zauważyłem, że dużo osób, które grają w piłkę lub są kibicami piłki nożnej lubi grać w karty. Stwierdzają, że w piłkę już nie mogą za bardzo pograć, a że lubią rywalizację sportową, to właśnie sprawia, że grają w karty. Piłka i karty bardzo wciągają, trzeba tylko zachować odpowiednie proporcje.
Drodzy „baśkarze’’, dobrych, pogodnych Świąt Wielkiej Nocy.